/home/Obeus

INTERFACE DESIGN | GUI MOD | GFX | GNU | OS

Archiwum Styczeń, 2008

Pimp my desktop XII: Alpha Male

1 komentarz »

Styczeń 30th, 2008 Napisano 2:12 pm

W ramach inspiracji Röyksopp‘em (świetny kawałek Alpha Male) przygotowałem sobie jakiś czas temu przyjemne w obsłudze środowisko pracy pod GNU/Linux/GNOME/Compiz. Uważam, że jest to jedno z moich bardziej udanych biurek ostatnich miesięcy i szybko nie zamierzam z niego zrezygnować. Działa szybko, stabilnie i nie “daje po oczach” późniejszymi porami.


GTK: Darklooks
Ikony: Black-White 2 Vista
Kursory: DMZ (Black)
Emerald: FinalHope
Programy: AWN, Rhytmbox, Firefox, Skype, Pidgin

Kategorie: GNU/Linux, GUImod

Szaleństwo Web 2.0

Brak komentarzy »

Styczeń 7th, 2008 Napisano 10:24 pm

Geneza

Web 2.0

Rozwój i popularyzacja Internetu na całym świecie zaczęły stopniowo doprowadzać do powstawania odpowiedników społeczności, miast czy też nawet państw w cybernetycznej przestrzeni. Dziś tak samo jak istnieje Londyn – zarówno istnieje jego internetowy odpowiednik, na który składa się wiele pomniejszych elementów. W tym coraz większym świecie, naturalnym następstwem jest, że ludzie czują się coraz mniejsi i bardziej wyizolowani, ale jednocześnie chcą wywierać coraz to większy wpływ na rzeczywistości, która ich otacza. Tak właśnie narodził się Web 2.0 nie jako idea czy rewolucja, ale jako socjologiczna potrzeba masowego społeczeństwa, które chciało Internet nie tylko przeglądać, ale także i tworzyć.

Na co? Po co? Dlaczego?

Narodziny Web 2.0 to przede wszystkim wzmożona ekspansja sieci na przełomie XX i XI wieku. Wtedy właśnie zaczęły powstawać masowe trendy Internetu takie jak blogi czy kanały informacyjne RSS. Komputery osobiste z kolei zaczęły znacznie przyspieszać, a rozwój protokołów sieciowych i standardów programistycznych pozwolił na wprowadzanie dotąd nieznanych (i niezwykle użytecznych) funkcji w serwisach WWW. Nadal jednak był to rozwój praktycznie jednostronny. Serwisy internetowe się rozwijały technologicznie, natomiast sam internauta pozostawał biernym odbiorcą. Około 2002 roku przyszedł jednak czas na zmiany. Popularyzacja komunikatorów, for, grup dyskusyjnych, blogów czy też stron wiki (o możliwości otwartej edycji) spowodowała tworzenie się ścisłych grup społeczno-internetowych o określonych zainteresowaniach, zachowaniach, celach i poziomie wiedzy. Powstawanie takich grup miało wymiar globalny dzięki szerokiej popularyzacji innego trendu Internetu – nowoczesnych wyszukiwarek internetowych (z Google na czele). Informacje przepływały coraz szybciej, serwisy zaczęły gromadzić coraz więcej plików a internautów przybywało coraz więcej. Doprowadziło to do upadku wielu serwisów wielo-tematycznych i społeczeństwo internetowe zdało sobie sprawę z tego, że przeznaczenie poszczególnych serwisów musi być precyzyjne i trafiać jak najlepiej w daną grupę docelową. Tu pojawił się pewien problem. Jak stworzyć serwis, co na nim umieścić, jakich treści unikać, żeby najlepiej trafić w grupę docelową, złożoną często z bardzo różnych ludzi? Odpowiedź okazała się zaskakująco prosta – powierzyć częściowo tworzenie serwisu każdemu, kto chce to robić. Tak właśnie narodził się właściwy Web 2.0, który pomimo tego, że pokrywał się z powstaniem wielu nowych standardów – jego istnienie było od nich niezależne. Ważniejsza była idea i sprytne uderzenie prosto w potrzeby internautów.

Strzały w dziesiątkę

10

Web 2.0 okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze amerykańskie serwisy takie jak friendster.com, których przeznaczeniem było budowanie kontaktów towarzyskich pomiędzy internautami czy też dawnymi znajomymi odniosły ogromny sukces w postaci rekordowych odwiedzin i przyrostu zakładanych na nich kont. Sukces odniosły także polskie odpowiedniki takie jak Epuls.pl czy Fotka.pl. Ten rodzaj Web 2.0 jest dzisiaj jednym z popularniejszych i stale powstają serwisy, na których możemy znaleźć sympatię, starych znajomych ze szkoły, wojska lub wakacji (np. nasza-klasa.pl).
Z drugiej strony ogromnym wpływem na rozwój filozofii Web 2.0 może poszczycić się Wikipedia (wraz z innymi wiki), która już w momencie powstania była projektem niezwykłym, ponieważ umożliwiała każdemu internaucie (nawet bez rejestracji) napisanie lub poprawienie dowolnego artykułu encyklopedycznego. Z początku pomysł był przyjmowany sceptycznie (jak i na innych stronach opartych na mechanizmie wiki), ponieważ ludzie bali się że „wolność edycyjna” doprowadzi do niewyobrażalnego bałaganu. Tak się jednak nie stało. Ludzie nadzorujący rozwój encyklopedii poprzez poprawianie artykułów, usuwanie szkód pozostawionych przez złośliwych użytkowników jak i dbanie o wysoki poziom merytoryczny sprawili, że Wikipedia jest dziś największą internetową encyklopedią dostępną w ponad 200 językach z czego 30 edycji ma ponad 50 tysięcy haseł.
Stron inspirowanych filozofią Web 2.0 zaczęło przybywać, a twórcy prześcigali się (i prześcigają dalej) w pomysłach na przyciągnięcie do swojego serwisu potencjalnego internauty.
W gąszczu coraz szybszego przyrostu informacji, coraz trudniej było się odnaleźć. Tak więc powstała kolejna luka w rynku społecznościowym, którą szybko postanowili wykorzystać ludzie kreatywni. Powstał szereg serwisów tzw. „zakładkowych”(z del.icio.us i digg.com na czele), których zadaniem było katalogowanie ciekawych linków w jednym miejscu i dzielenie się „znaleziskami” z innymi internautami. Pomysł się przyjął i to właśnie serwisy „zakładkowe” dziś w dużym stopniu mają wpływ na rozwój Web 2.0.
Równocześnie z coraz lepiej działającym katalogowaniem informacji przez społeczności internetowe, internauci poczuli potrzebę dzielenia się nie tylko informacjami, ale także multimediami. Powstało wiele serwisów pozwalających publikować i katalogować w łatwy sposób swoje prace i zdjęcia oraz budować wokół nich społeczności (vide deviantart.com).
Oprócz serwisów „artystycznych” powstawały także typowo społecznościowe galerie, dzięki którym w łatwy sposób można było pokazać zdjęcia z wakacji szerszej grupie znajomych.
Innym sposobem na stworzenie społeczności internetowej było umożliwienie internautom porównania swoich gustów muzycznych na podstawie statystyk prowadzonych podczas słuchania muzyki, posłuchania on-line swoich ulubionych wykonawców, przeczytania informacji o nich (wraz z możliwością edycji) a także dzielenia się opiniami na temat utworów, płyt, wykonawców, koncertów czy zjazdów. Serwisem, który to umożliwił jest Last.fm, który w dalszym ciągu bardzo dynamicznie się rozwija a jego baza użytkowników, utworów i wykonawców jest naprawdę imponująca.
Informacje, zdjęcia, katalogowanie i starzy znajomi to jednak nie wszystko – „rynek społecznościowy” wymagał szeroko pojętej rozrywki. Jeszcze przed rozwojem Web 2.0 strumieniowe przesyłanie audio/video było dosyć popularne, a dzięki szybszym procesorom i pamięciom, stawało się bardzo wygodnym rozwiązaniem. Idea połączenia strumieniowego przesyłania połączonego z „uspołecznieniem” pojawiła się w 2003 roku i już wtedy zaczęła zyskiwać na popularności (Metaface). Prawdziwy wybuch nastąpił jednak w lutym 2005 wraz ze uruchomieniem serwisu YouTube, którego ekspansja i rozwój przekroczyły najśmielsze oczekiwania zarówno twórców jak i internautów. Możliwość wrzucania własnych filmików w prosty sposób i jeszcze łatwiejsze dzielenie się tymi filmikami przyczyniły się do ogromnego przyrostu dziennego zarówno użytkowników jak i samych filmików ( ponad 70 tysięcy dziennie). Ekspansja społeczności internetowych została zauważona nie tylko w prasie internetowej. W 2006 tygodnik TIME nadał serwisom YouTube, MySpace i Wikipedii tytuł „Człowieka Roku 2006”. Sam YouTube jako ikona Web 2.0 wpłynął znacznie na kulturę masową i nawet w codziennej telewizji możemy często zauważyć posługiwanie się materiałami, które użytkownicy tego serwisu uprzednio tam zamieścili. Śladem YouTube poszło mnóstwo innych serwisów tego typu (w tym polskie odpowiedniki takie jak Patrz.pl), jednak żaden już nawet nie dorównał mu popularnością, co nie znaczy że nie odniosły sukcesu. Istnieją co prawda, dość dynamicznie się rozwijające społecznościowe serwisy video o ściśle określonej tematyce, jednak to właśnie ścisła tematyka jest powodem ograniczonego zasięgu. O popularności YT świadczy fakt, że nawet w tych serwisach często się zdarza, że zamieszczane filmiki pochodzą prosto z YouTube (swoją drogą jest to jeden z lepszych pomysłów twórców tego serwisu – możliwość osadzenia danego filmiku na własnej stronie).

Barwy Web 2.0

Logos

Oprócz idei Web 2.0 i zastosowanych w nim technologii (AJAX, Ruby on Rails, XHTML, XML, RSS, XUL etc), znakiem rozpoznawczym tego trendu jest z pewnością specyficzny styl graficzny. Użycie prostych logotypów, opartych na pastelowych kolorach, wielu zaokrągleniach i dużych czytelnych czcionkach sprawia, że dane serwisy podświadomie odbieramy z dużą dozą pozytywizmu, do tego nie są męczące dla oka i tworzą ogólną atmosferę sprzyjającą eksploracji.
Szablony stron są proste i czytelne, często używa się dużych czcionek a to wszystko najczęściej w odcieniach jednego do trzech kolorów. Za przyjaznym i (wydawałoby się) prostym wyglądem kryją się często zaawansowane technologie, które wykorzystują możliwości najnowszych baz danych, dynamicznych języków programowania czy też hybrydowych rozwiązań (takich jak dynamiczne generowane elementy Flash) aby takie serwisy przeglądało się jak najwygodniej, sprawnie i przyjemnie. Dzięki temu zamiast czekać podczas ładowania kolejnych całych stron – zmieniają się tylko interesujące nas elementy co pozwala zaoszczędzić dużo czasu i odciążyć serwery.
Poprzez naśladowanie ogólnie przyjętego stylu graficznego „web 2.0”, wiele witryn internetowych jest błędnie podciągane pod ten trend, jednak z filozofią serwisów społczenościowych mają niewiele wspólnego. Web 2.0 to przede wszystkim to co tworzy społeczność danego serwisu.

Cienie Web 2.0

Cienie

Web 2.0 jak każda innowacja ma także swoje „mniej kolorowe” strony. Serwisów „nowej generacji” przybywa jak grzybów po deszczu, jednak coraz mniej w nich polotu i pomysłowości. Z reguły jest to powielanie pomysłów już sprawdzonych, czasem źle zrealizowane pomysły. Problemem w rozwoju serwisów społecznościowych mogą być także zbyt duże ambicje i przesyt. Jeśli każdy poważny duży serwis będzie miał podobne funkcje i możliwości, dojdzie do sytuacji w której ludzie coraz mniej chętnie będą z nich korzystać z powodu „natłoku informacji” a także powielania tego samego.
To co było jedną z przyczyn dynamicznego rozwoju, czyli prostota – nie może zostać zatarta na fali chłodnych kalkulacji, ponieważ tak jak ludzie stworzyli Web 2.0, tak samo mogą szybko spowodować śmierć wielu serwisów po prostu stopniowo przestając je odwiedzać. Już parę stron spotkał ten los, inni natomiast starają się nie powtarzać błędów przegranych. Pytanie tylko czy za parę lat ludzie nie będą już zwyczajnie znudzeni „tworzeniem społeczności” i pójdą w zupełnie inną stronę? Taki scenariusz jest całkiem możliwy, ponieważ już dziś można zaobserwować migrację pierwszych użytkowników serwisów Web 2.0 znudzonych ich społecznościowym charakterem, w inne części Internetu.
Web 2.0 to także ogromny pochłaniacz czasu. Przeglądając codziennie kolejne wiadomości, posty, filmiki, muzykę, zdjęcia, linki a także kreując swój własny wizerunek (profil) w sieci tracimy mimo wszystko sporo czasu. Nawet zaliczając wszystkie te czynności jako pożyteczne, pomiędzy nimi wytracamy dużo na koncentracji, okoliczności wymagają od nas coraz to szybszego działania co przekłada się na niższą wydajność korzystania z Internetu.
Nowa generacja sieci potrafi być jak narkotyk i warto na to uważać, jednak już nie można przejść obok Web 2.0 obojętnie ponieważ zaczął stanowić poważną część Internetu i to właśnie „internet społecznościowe” będzie wyznaczał przez długie lata standardy dopóki… dopóki nie nastanie Sieć Inteligentna – Web 3.0. Na szczęście to jeszcze przyszłość…

Kategorie: Internet